Artykuł sponsorowany

Kiedy lakierowanie przestaje być ręczne i wymaga automatyzacji w stolarni

Kiedy lakierowanie przestaje być ręczne i wymaga automatyzacji w stolarni

W zakładach stolarskich produkujących powtarzalne fronty meblowe nadchodzi moment, w którym ręczne nakładanie powłok staje się najsłabszym punktem całego procesu. Pracownicy spędzają wiele godzin na aplikowaniu lakieru za pomocą tradycyjnych pistoletów pneumatycznych lub pędzli. Taka metoda drastycznie ogranicza tempo pracy do zaledwie kilku metrów bieżących na godzinę. Zmiana technologii staje się niezbędna w sytuacji, gdy wcześniejsze etapy obróbki generują gotowe detale w bardzo szybkim i stałym rytmie. Ręczna praca lakierników przestaje po prostu nadążać za wydajnością nowoczesnych szlifierek i strugarek pracujących na głównej hali. Powstają trudne do rozładowania zatory, które opóźniają realizację zamówień i rzutują na ostateczny termin oddania partii mebli. Decyzja o wdrożeniu mechanizacji wymaga jednak przeanalizowania konkretnych parametrów własnej produkcji przed zakupem drogich urządzeń.

Cechy produkcji determinujące potrzebę mechanizacji

Wysoka powtarzalność obrabianych detali przyspiesza zwrot z inwestycji w nowoczesne rozwiązania mechaniczne. Identyczne fronty meblowe pozwalają precyzyjnie zaprogramować urządzenie na stałą i optymalną trajektorię natrysku. Wielkość pojedynczej serii przekraczająca kilkaset sztuk dziennie wymaga utrzymania tempa przesuwu na poziomie od 3 do 8 metrów na minutę. Człowiek z pistoletem w ręku nie jest w stanie zagwarantować tak równej wydajności przez całą zmianę. Rygorystyczne normy wykończenia bez zacieków wymuszają zastosowanie precyzyjnych robotów oscylacyjnych. Ich regulowana prędkość ramion i powtarzalny nacisk gwarantują idealne pokrycie krawędzi każdego elementu drewnianego.

Wybór docelowego urządzenia zaczyna się od dokładnego przeanalizowania wymaganej szerokości roboczej podawanych elementów. Wąskie listwy przypodłogowe można z powodzeniem przetwarzać na mniejszych maszynach oferujących prześwit około 250 milimetrów. Typowe płyty konstrukcyjne i szerokie fronty wymagają już pasów transmisyjnych o szerokości rzędu 1000–1350 milimetrów. Dopasowanie liczby pracujących pistoletów natryskowych do profilu zakładu decyduje o skuteczności nakładania kolejnych powłok. Zazwyczaj stosuje się cztery precyzyjne aplikatory zamontowane na jednym ruchomym ramieniu. Taka konfiguracja umożliwia natychmiastowe nałożenie kilku cienkich warstw bez konieczności zatrzymywania taśmy. Odpowiedni sposób prowadzenia detalu na rolkach musi płynnie odbierać elementy opuszczające strefę szlifowania zgrubnego.

Konfiguracja procesu natryskowego w przestrzeni roboczej

Mniejsze oraz średnie zakłady produkcyjne często decydują się na niezależne urządzenia pracujące w trybie gniazdowym. Automaty lakiernicze wymagają w takim układzie wygospodarowania zaledwie 16 metrów kwadratowych wolnej przestrzeni wentylowanej. Operator musi w tym klasycznym wariancie ręcznie układać surowe detale na podajniku oraz ostrożnie odbierać wilgotne elementy. Autonomiczny sprzęt natryskowy zapewnia dużą elastyczność pracy przy realizowaniu zróżnicowanych partii materiału o zmiennych gabarytach. Krótki proces programowania ułatwia wykonanie wielu szybkich zmian koloru w ciągu jednego dnia roboczego.

Masowa skala produkcji wymusza bezwzględną integrację natrysku z wydajnymi systemami suszenia i ciągłym transportem wewnątrzzakładowym. Głowica zostaje wtedy bezpośrednio wpięta w wielostanowiskową linię technologiczną połączoną z ogromną strefą schnięcia. Wielopoziomowe tunele suszące mieszczą najczęściej od 16 do 34 głębokich półek o imponujących wymiarach. Standardowy segment osiąga zazwyczaj 5,8 metra długości i 135 centymetrów szerokości użytecznej. Zastosowanie zautomatyzowanego ciągu transportowego z suszarnią niemal całkowicie eliminuje potrzebę ręcznego przenoszenia mokrych frontów. W zaawansowanych układach tego typu proces przygotowania podłoża realizują wcześniej odpowiednio skalibrowane szczotkarki lub polerki przelotowe.

Ograniczenie czasu na codzienne czyszczenie i konserwację układów bezpośrednio przekłada się na niższe koszty eksploatacji. Dokładne mycie dysz oraz rutynowa wymiana papierowych filtrów zajmują operatorom od 15 do 30 minut. Regularny serwis wykonywany ściśle co 200–500 roboczogodzin pozwala utrzymać stopień skutecznego odzysku materiału lakierniczego powyżej 70 procent. Przełączenie maszyny na zupełnie inną mieszankę chemiczną zajmuje sprawnemu pracownikowi zaledwie kilkanaście minut. W zachowaniu ciągłości produkcji pomagają zaawansowane urządzenia marki Dobre Maszyny, projektowane z naciskiem na łatwy dostęp serwisowy. Autorskie modele z linii DMS zachowują przy tym idealnie stabilną prędkość posuwu podczas wielogodzinnego wykańczania powtarzalnych elementów stolarskich.

Dopasowanie technologii do strategii rozwoju zakładu

Ocena rzeczywistego sensu inwestycji w nowoczesne technologie wykończeniowe wymaga obiektywnego spojrzenia na wykorzystywany park maszynowy. Inwestor musi zestawić dotychczasowy wolumen produkcji z rynkowymi oczekiwaniami dotyczącymi idealnie gładkich i trwałych powierzchni. Decyzję powinny zawsze poprzedzać rzetelne obliczenia strat materiałowych oraz analizy roboczogodzin traconych na czyszczenie sprzętu. Wyeliminowanie błędów wynikających z pracy manualnej drastycznie zmniejsza liczbę odrzucanych partii i kosztownych zwrotów konsumenckich. Odpowiednio wdrożone rozwiązanie mechaniczne porządkuje cały cykl wytwórczy i tworzy stabilne ramy do dalszego skalowania biznesu.